CZY ISTNIEJE BARDZIEJ ATRAKCYJNA RELIGIA?

CZYLI POPRZEZ ALKOHOL I SEKS DO OŚWIECENIA!


www.zbigniew-modrzejewski.webs.com/teksty/tantra.htm



Przeciętny europejski buddysta, prowadzący przeciętne życie w Europie, nie będąc do końca pewny czym jest mądrość pustki i nie mający obsesji na punkcie etyki i praktyki ślubowań moralności wolałby prawdopodobnie spędzać swój wolny czas na przyjemnościach, zaspokajając swoje niezliczone pragnienia, aspiracje i przeróżne formy pożądania.

Istnieje dość rozpowszechniony, lecz całkowicie błędny pogląd, że praktyka wadżrajany jest tak pełna tajemnych, nadprzyrodzonych mocy, iż wystarczą rytualne hałasy egzotycznego bębenka i dzwonka (odpowiednik czarodziejskiej różdżki?) i mamrotanie pod nosem magicznych zaklęć w niezrozumiałym języku, aby w 3 lata osiągnąć oświecenie, gdyż jest to tzw. „szybka ścieżka”, która nie tylko nie wymaga nienaturalnego, masochistycznego celibatu negującego naturalną radość życia, ale w ogóle nie wymaga wyrzekania się naszego instynktownego przywiązania do wszelakich samsarycznych przyjemności! Rzekomo załatwia się to łatwo, szybko i przyjemnie poprzez tzw. tantryczną transformację pożądania/przywiązania, a uprawianie seksu [10] i picie alkoholu staje się wtedy świętą praktyką religijną - tzw. „zwariowana mądrość”. Poprzez seks i alkohol do oświecenia! Czy istnieje bardziej atrakcyjna religia? Okazuje się, że Odwieczna Natura Buddhy zawsze była w nas ukryta! Nie musimy niczego w sobie zmieniać, bo wszystko i tak zawsze było Wielką Doskonałością! Wystarczy odczytywanie z kajeciku i mamrotanie pod nosem magicznych zaklęć - to przecież tak niewiele. Wszystkie te niepotrzebnie powolne techniki wyrzekania się samsary poprzez moralność są dobre dla zacofanych, niewykształconych i mało inteligentnych wieśniaków i pastuchów yaków z Tybetu oraz dla mnichów z tradycji Gelug, którzy z niezrozumiałych powodów nie są jeszcze w stanie zachwycić się zaletami „zwariowanej mądrości”. Poniższy cytat dobrze ilustruje pogląd tradycji Gelug na ważne zagadnienie tantrycznej transformacji pożądania/przywiązania:

Według nauk buddyzmu, przywiązanie/pożądanie zalicza się do fundamentalnie samsarycznych, negatywnych stanów umysłu (urojeń), których należy unikać, aby w końcu wyeliminować je całkowicie. Jednak w praktykach wadżrajany istnieje taka metoda transformacji, która pozwala wykorzystać pożądanie/przywiązanie w medytacji tantrycznej. Jednak, aby w ogóle można było skorzystać z tej metody, wymagane są niezwykle zaawansowane umiejętności. Metoda ta polega na użyciu pożądania/przywiązania do wytworzenia w naszym umyśle wyższego stanu świadomości, zwanego „wielką błogością”, aby następnie wykorzystać tę „wielką błogość” do urzeczywistnienia pustki w medytacji tantrycznej. Tylko i wyłącznie w tego rodzaju okolicznościach możemy mówić o tantrycznej transformacji pożądania/przywiązania. Nasze codzienne doświadczenie przywiązania/pożądania samo w sobie nie może być bezpośrednio spożytkowane w praktyce Dharmy, ponieważ jest fundamentalnie samsarycznym, negatywnym stanem umysłu (urojeniem) i nawet w praktykach wadżrajany ma być w końcu całkowicie wyeliminowane. W autentycznych praktykach wadżrajany wielka błogość wygenerowana przy pomocy pożądania/przywiązania zostaje użyta do urzeczywistnienia pustki w medytacji i w ten sposób oczyszcza ona i przezwycięża wszystkie samsaryczne, negatywne stany umysłu, włącznie z samym pożądaniem/przywiązaniem. Jest to podobne do sytuacji rozpalania ognia przy pomocy szybkiego pocierania jednego kawałka drewna o drugi, kiedy to powstały w wyniku tego ogień konsumuje w końcu w całości oba kawałki drewna, z których powstał. Nie ma potrzeby nadmieniać, że dla początkujących buddystów praktyka tantrycznej transformacji pożądania/przywiązania jest najzwyczajniej niewykonalna. Z tego powodu wielcy mistrzowie wadżrajany i tantryczni yogini przeszłości nauczali, iż do osiągnięcia czystych urzeczywistnień w praktyce wadżrajany potrzebny jest szeroki i solidny trening w podstawowych praktykach poziomu sutrajany i hinajany. Bez tej solidnej podstawy nie ma absolutnie żadnej możliwości osiągnięcia czystych urzeczywistnień na poziomie wadżrajany. Zatem jest to niezmiernie ważne, aby tantryczny guru (czyli lama) i jego uczeń posiadali odpowiednio wysokie kwalifikacje oraz doskonałe, silne, czyste, duchowe intencje i doskonałą, silną, czystą, duchową motywację. Mimo, że nazywamy siebie buddystami i codziennie recytujemy formułę Schronienia w trzech Doskonałych Klejnotach, nie jest to wystarczające, abyśmy mogli podjąć na tej podstawie praktykę wadżrajany. Należy przy tym zauważyć, że „wielka błogość” w fazie spełniającej (dzog-rim) nie jest tym samym, co zwykły orgazm podczas normalnego stosunku płciowego.” [11]



Ciekawe, dlaczego tak wielcy mistrzowie wadżrajany, jak Jego Świątobliwość Tenzin Gyatso, XIV-sty Dalaj Lama Tybetu oraz Jego Świątobliwość Ogjen Trinle Dordże, XVII-sty Gjalłang Karmapa obaj są mnichami praktykującymi w celibacie? A oto co przekazał nam na temat tantrycznej transformacji pożądania/przywiązania Czcigodny Lama Yeshe w swojej książce Wprowadzenie do tantry. Przekształcenie pożądania”:

Istnieje ogromna różnica między zespoleniem tantrycznym, a zwyczajnym kontaktem seksualnym. Jak bardzo różne są te dwa stany możemy jasno zobaczyć, kiedy przypomnimy sobie, że w czasie ostatniego etapu praktykujący rozpuścił już wiatry energii w swoim centralnym kanale, doświadczając dzięki temu tych samych mentalnych i fizycznych zanurzeń, które pojawiają się w chwili śmierci. Dopóki nie wejdziemy w te przypominające śmierć doświadczenia z pełną świadomością i kontrolą, dyskusja o tantrycznym zespoleniu będzie farsą. Ponadto, podczas gdy w zwykłym stosunku seksualnym to mężczyzna wchodzi do ciała kobiety, tak w prawdziwym tantrycznym zespoleniu to energia kobiety przenika do mężczyzny! [...]Esencją tantry jest umiejętne radzenie sobie z przyjemnościami. Osoba nadająca się do praktykowania tantry, to ktoś, kto potrafi radzić sobie z przyjemnością i dla kogo pojawienie się przyjemności staje się sprzyjającą sytuacją do osiągnięcia wyzwolenia. Taka jest tantryczna osobowość. Jeśli ktoś wie tylko jak być nieszczęśliwym, tantra nie będzie dla takiej osoby rozwiązaniem. Jak reaktor atomowy bez paliwa, ktoś taki nie będzie miał środków, które mógłby użyć do niezbędnych transformacji. Pokłady przyjemności istnieją już w tym naszym ciele. Jest to jeden wielki powód, dla którego to ludzkie ciało uważamy za tak cenne. To, czego nam potrzeba, to zręczny sposób obudzenia, a następnie spożytkowania tych pokładów, aby zapewnić idealne szczęście nie tylko nam samym, ale też wszystkim innym. Aby to uczynić, musimy nauczyć się zerwać z nawykiem odnoszenia się do naszych życiowych doświadczeń za pomocą nieszczęśliwego umysłu i naszych zwyczajowych, żałosnych projekcji. Musimy zrozumieć, że sami tworzymy wszystkie ludzkie problemy. Nie powinniśmy obwiniać społeczeństwa o nie; nie powinniśmy winić naszych rodziców, ani naszych przyjaciół; nikogo innego nie powinniśmy obwiniać. Nasze problemy są naszym własnym wytworem. Ale podobnie jak jesteśmy twórcami naszych własnych problemów, tak samo jesteśmy też sprawcami naszego własnego wyzwolenia, a wszystko, co potrzebne jest do uzyskania tego błogiego wyzwolenia, zawarte jest w ciele i umyśle, które posiadamy dokładnie w tym momencie. [...]Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale w każdym z nas jest nieograniczone źródło energii zarówno męskiej, jak i żeńskiej. Tak wiele z naszych problemów powstaje ponieważ albo nie jesteśmy świadomi, albo dusimy to, co mamy w sobie. Mężczyźni usiłują ukryć swoją kobiecą stronę, a kobiety boją się pokazać swoją męską energię. W rezultacie zawsze czujemy się odcięci od czegoś, czego potrzebujemy. Nie czujemy się całością i w związku z tym kierujemy się z oczekiwaniem w stronę innych ludzi, poszukując cech, których nam brakuje, w nadziei, że będziemy mieli jakieś poczucie pełni. W efekcie duża część naszego zachowania jest skażona niepewnością i zaborczością. Tak naprawdę wszystkie problemy świata, od niepokoju pojedynczej osoby do wojen między narodami, można sprowadzić do tego poczucia braku pełni. Jeśli to konieczne, wielcy jogini i joginki mogą spędzić całe lata w odosobnieniu i nie odczuwać samotności. My natomiast możemy się czuć przytłaczająco samotni, jeśli rozstaniemy się z naszym chłopakiem czy dziewczyną nawet na jeden dzień! Dlaczego istnieje tak wielka różnica między nami i joginami? Ma to związek z naszymi własnymi wewnętrznymi energiami – męską i żeńską. Dopóki są one niepełne i brak im równowagi, będziemy rozpaczliwie pragnąć towarzystwa innych i nie będziemy mogli czuć się usatysfakcjonowani. Gdyby zaś nasza wewnętrzna męska/żeńska mandala była kompletna, nigdy nie odczuwalibyśmy w ogóle bólu samotności.

Czcigodny Dżhado Tulku Rinpocze, opat klasztoru Namgyal - osobistego klasztoru linii Dalaj Lamów, wielki mistrz wadżrajany i Rime, dzierżawca linii przekazu Tantry Kalaczakry, mnich w tradycji Gelug, tak pisze o roli celibatu w praktykach wadżrajany:

Kultywując zagadnienia praktyk tantrycznych, niektórzy ludzie sądzą, że powinni zmienić coś w swoim wyglądzie zewnętrznym, na przykład strój czy fryzurę, lub też, że nie wolno im pozostawać w celibacie, sądzą bowiem, że osoby, które pozostają w celibacie, jak na przykład w pełni wyświęceni mnisi i mniszki czy też nowicjusze klasztorni, nie są w stanie praktykować tantry. Jest to bardzo poważny błąd, wystarczy bowiem spojrzeć na linię mistrzów tantry Guhjasamadża, która uważana jest za królową wszystkich tantr. [...]A zatem pogląd, że musimy coś zmieniać w naszym zewnętrznym zachowaniu, jeśli praktykujemy tantry, jest bardzo poważnym nieporozumieniem. Innym znakomitym przykładem jest Lama Tsongkhapa, którego główną praktyką była Guhjasamadża, królewska tantra. Aby móc sterować swoimi wiatrami energii i mieć je pod kontrolą, aby uaktywnić i używać subtelnego umysłu i wiatru, nie należy zmieniać aspektów zewnętrznych lub porzucać ślubów klasztornych, ani angażować się w działania związane z zaniechaniem celibatu.” [„Wprowadzenie do Kalaczakry”]


Jego Eminencja Czcigodny Lati Rinpocze, tantryczny yogin z Lhasy w Tybecie, wielki mistrz medytacji, opat klasztoru Ganden, inkarnowany lama tradycji Gelug, urodził się w południowo-wschodniej prowincji Kham w Tybecie. W roku 1956 uzyskał tytuł Gesze Lharampy, najwyższy ze stopni w tybetańskim klasztornym systemie edukacji. W 1976 roku Rinpocze wykładał buddyzm jako profesor na Uniwersytecie Virginii w USA. Jest autorem bądź współautorem wielu książek z zakresu buddyzmu tybetańskiego.

Jakie są formalne sposoby wkroczenia na ścieżkę wadżrajany? W naukach Bliss and Emptiness in the Gelug Tradition”, których udzielił swoim uczniom 15 października 1991 roku w Nowym Yorku, Lati Rinpocze wymienia dwa formalne sposoby wkroczenia na ścieżkę wadżrajany. Ponieważ żaden z nich nie jest dostępny przeciętnym buddystom, dyskretnie zdradza nam wszystkim tajemnicę, że nasze próby praktyk wadżrajany pozbawione solidnych podstaw trzech zasadniczych aspektów ścieżki, czyli intencji szlachetnego wyrzeczenia się samsary, motywacji bodhicitty i urzeczywistnienia mądrości pustki w medytacji, oraz pozostałych urzeczywistnień ze ścieżki Lam Rim, to nie wiele więcej niż rytualne hałasy:

Są dwie możliwości wejścia na ścieżkę praktyk wadżrajany. Można na nią wejść ze ścieżki nagromadzenia( akumulacji ) mahajany, lub można na nią wejść z 10-tego bhumi. Zatem formalnie można wejść na ścieżkę praktyk wadżrajany na te dwa sposoby. My stanowimy wyjątek, jako że wkraczamy na ścieżkę praktyk wadżrajany na przeróżne inne sposoby(!). Powodem dla którego wchodzimy na ścieżkę praktyk wadżrajany ze ścieżki nagromadzenia( akumulacji ) mahajany lub z 10-tego bhumi jest to, iż aby móc efektywnie wykonywać tantryczne medytacje musimy najpierw kultywować praktyki podstawowe na ścieżce Lam-rim, takie jak trzy zasadnicze aspekty ścieżki do oświecenia, czyli: intencję/motywację szlachetnego wyrzeczenia się samsary, motywację/intencję bodhicitty oraz mądrość pustki. Dopiero poprawne kultywowanie kompletnej ścieżki Lam-rim oraz dostateczne urzeczywistnienie jej zasadniczych elementów sprawia, że zdobywamy wystarczające kwalifikacje do praktykowania metod wadżrajany. Wtedy należy znaleźć autentycznego guru - mistrza wadżrajany - i poprosić go o abhiszekę do praktyk wadżrajany w celu odbycia tych praktyk. Tantryczna ścieżka jest uważana za niezwykle zaawansowaną i szybką, pozwalającą osiągnąć oświecenie w najkrótszym możliwym czasie. Jej zaawansowanie i szybkość opiera się na fundamencie urzeczywistnień ścieżki Lam-rim, a szczególnie na fundamencie urzeczywistnień trzech zasadniczych aspektów ścieżki do oświecenia, o czym już wspominałem. W Tybecie jest takie powiedzenie, że powodem dla którego ciasto sernika jest takie smaczne jest masło; bez masła byłby to po prostu kawał suchego sera. Zatem niezwykłe zaawansowanie i szybkość metod wadżrajany wynika z podstawowej ścieżki Lam-rim. Nasze próby praktyk wadżrajany pozbawione solidnych podstaw trzech zasadniczych aspektów ścieżki, czyli intencji szlachetnego wyrzeczenia się samsary, motywacji bodhicitty i urzeczywistnienia mądrości pustki w medytacji, oraz pozostałych urzeczywistnień ze ścieżki Lam Rim, to nie wiele więcej niż rytualne hałasy.” [19]


Nawet w Himalajach!


W swojej książce Radość życia i umierania w pokoju” Jego Świątobliwość Dalaj Lama również nie wyklucza tej możliwości, iż:

Możecie na przykład twierdzić, że żyjecie w odosobnieniu medytacyjnym, lecz w rzeczywistości odpoczywacie sobie w swoim pokoiku i jest wam bardzo wygodnie.


Jego Świątobliwość Dalaj Lama w „Seeking an Inner Refuge” wyraża podobną do powyższej myśl:

Esencją Dharmy jest kultywowanie umysłu, ponieważ wszystkie pozytywne i negatywne karmy ciała i mowy mają swoje źródło w umyśle, który nimi kieruje. Jeżeli nie kultywujesz świadomości procesów zachodzących w Twoim umyśle oraz umiejętności odcięcia strumieni negatywnych myśli wtedy, gdy się pojawiają, to dwadzieścia lat medytacji w jaskini przyniesie niewiele pożytku. Zanim zaczniesz szukać jaskini, powinieneś poszukać dobrych cech w swoim umyśle i rozwinąć umiejętność życia w zgodzie z Dharmą. Tylko wtedy Twoje siedzenie w jaskini będzie lepsze od zimowego snu niedźwiedzia. Mówienie o odbyciu tantrycznego odosobnienia podczas, gdy nie potrafisz jeszcze opanować 10 fundamentów Dharmy[ praktykowanie 10-ciu etycznych działań i unikanie ich 10-ciu nieetycznych przeciwieństw ] jest po prostu robieniem z siebie pośmiewiska.” [20]

Zatem siedzenie po turecku, w kucki w pokoiku, hałasowanie egzotycznym bębenkiem i dzwonkiem ( rytualne hałasy), recytowanie z zeszyciku przez 24 godziny na dobę, nawet przez 4 lata, samo w sobie nie prowadzi do oświecenia. Nawet w Himalajach.


mnich buddyjski Zbigniew Modrzejewski (getsul Lhundrub Dzinpa)

Lipiec 2007




mnich buddyjski Zbigniew Modrzejewski www.zbigniew-modrzejewski.webs.com



Free counter and web stats